„W więzieniu pomogła mi wiara“

Pod koniec lipca odwiedził Zaolzie Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz opozycyjny polskiej mniejszości narodowej na Białorusi. To jego trzecia zagraniczna wizyta od momentu opuszczenia więzienia, z którego został zwolniony pod koniec kwietnia br. Po Strasburgu i Wileńszczyźnie postanowił odwiedzić Polaków w RC.

Andrzej Poczobut. Foto: ba

Jakie odniósł pan wrażenia z wizyty Zaolzia?
Jestem pod ogromnym wrażeniem, po tym, co tu zobaczyłem. Spotkałem się z działaczami i przedstawicielami polskich organizacji, odwiedziłem szkoły, instytucje i miejsca pamięci. Podobało mi się zwłaszcza porozumienie pomiędzy różnymi środowiskami. Warunki dla działalności miejscowych Polaków są zupełnie inne niż na Białorusi. Pozwalają realizować prawa przysługujące mniejszościom. Zaolzie jest miejscem z podobną historią jak moja miejscowość, w przeszłości granice przesuwały się w jedną i drugą stronę.

Jaka jest obecna sytuacja Polaków na Białorusi?
Państwo stawia sobie za cel stworzenie monolitu społecznego. Reżim białoruski traktuje mniejszości jako zagrożenie. Dochodzi do prób unicestwienia różnic między ludźmi, prowadzona jest polityka asymilacyjna. Przez 40 lat, od 1948 do 1988 roku, nie odbywała się na Białorusi nauka języka polskiego. Na Litwie i na Ukrainie tak. Pomimo tych trudnych czasów Polacy na Białorusi przetrwali. Ja sam chcę wrócić na Białoruś. Tam się urodziłem, mam tam rodzinę i przodków.

W jaki sposób odbiła się na Białorusi wojna na Ukrainie? Wpływy rosyjskie są obecnie większe czy mniejsze?
Od 2014 roku większość społeczeństwa białoruskiego stoi po stronie Rosji. Być może dlatego, że na Białorusi jest wiele rosyjskich mediów. Telewizja rosyjska jest bardziej popularna niż białoruska. Język nienawiści emitowany przez rosyjskie media jest już dosyć wyraźny. Odczuwalny jest też brak sukcesów militarnych. Kiedy rozpoczynała się wojna, miała szybko się zakończyć. Trwa już kilka lat, a końca nie widać. Nie tylko Rosji i Białorusi, całemu regionowi daje się we znaki zmęczenie wojną.

Jak łączy się polska mniejszość na Białorusi, skoro brakuje tam polskich mediów, które by ją jednoczyły?
Najważniejszym medium jest portal Związku Polaków. Dziesięć czy piętnaście lat temu ukazywał się drukowany Głos nad Niemnem. Był wydawany w Polsce, na Białoruś trafiał nielegalnie, gdzie był rozprowadzany. To było najważniejsze źródło informacji.

Dzisiaj wszyscy korzystają z internetu, z mediów społecznościowych. Pisanie komentarzy w sieci na Białorusi jest bardzo niebezpieczne, mogą za sobą pociągnąć aresztowanie. W więzieniu spotkałem się z człowiekiem, który otrzymał dwuletni wyrok za dwa polubienia, czyli lajki. Ludzie napiszą jakiś komentarz, nie pamię tając nawet jego treści. Mija rok i trafiają do więzienia.

Jak pana zmieniło więzienie? Co panu pomogło przetrwać te pięć lat?
Pomogła mi wiara. Świadomość, że nie jestem sam, że ludzie pamiętają o całej sprawie – i na Białorusi i w Polsce. Przebywałem w izolacji, w karcerze (cela więzienna o znacznie surowszych warunkach i małej powierzchni – przyp. red.). Więzienie zasadniczo mnie nie zmieniło, pozostał ślad, bo jednak trwało to długo. Pomimo tego zamierzam powrócić do zawodu dziennikarza.

Andrzej Poczobut to urodzony 16 kwietnia 1973 roku białoruski dziennikarz, publicysta i działacz opozycyjny polskiej mniejszości, więzień polityczny. Kawaler Orderu Orła Białego. Należy do przeciwników prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki, jego reżim niejednokrotnie krytykował w swoich artykułach. Za działalność społeczną i dziennikarską wielokrotnie zatrzymywany i aresztowany. Sąd obwodowy w Grodnie 8 lutego 2023 skazał go na 8 lat więzienia o zaostrzonym rygorze.

Další zprávy z regionu